Lwowskie lwy - relacja cz. 1

 „ Idę aleją, do miejsca, które zawsze mnie przyciąga niczym magnes. Ścieżką pośród rozłożystych , starych drzew, w tym magicznym jakby transie podróży do spotkania z przeszłością, historią i Nimi… 

Słońce promieniami bawi się tęczą kolorów niczym zabawką zaklętą w barwy wypełniające przestrzeń między niebem i ziemią, ogrzewa ręce i twarz, skupioną a zarazem uśmiechniętą nadchodzącą chwilą spotkania tego zakątka. Drga powietrze, myśli wciąż powtarzają historię; nazwiska, dzielnice, czas zaklęty w tym skrawku ziemi niczym w kapsule czasu.  

 

Chrzęści miarowo żwir alejek po butami, choć bardzo się staram kroczyć jak najciszej by Ich nie zbudzić, niech śpią nadal, tym snem zasłużonym bohaterom, tym wiecznym odpoczynkiem. Darowali temu miastu i ojczyźnie swój los, swe życie tak zwykle, bez stawiania żadnych warunków, bezinteresownie oddali się cali. Drzewa kołyszą się na lekkim wietrze, pewnie tak samo szemrząc swoją muzykę jak przed laty, gdy tutaj na swój odpoczynek niesieni na ramionach kolegów podążali Oni. Może tak samo świeciło wtedy słońce pełne ciepła jesiennego dnia. Jestem tu zawsze, gdy tylko drogi mnie skierują w ten zakątek ziemi, czy latem czy zimą, jesienią lub wiosną zawsze tak samo idę do Nich z wizytą, niczym do starych przyjaciół, trochę być z Nimi w tym zaczarowanym miejscu… Jest cicho, tak bardzo, że głos własnego serca wybrzmiewa niczym głośny werbel wzywający do apelu. Twarz na płaskorzeźbie ożywiona słońca promieniami jakby mrugała oczyma, zachęcała by przystanąć i z nim porozmawiać, o troskach, obawach a przecież w tym miejscu dawni bohaterowie mogą chodzić swobodnie, bez lęku i obaw alejami pośród wzgórza.   

Naprzeciw brzydota betonowych bloków, tych klocków olbrzyma, które są antonimem spokoju i równowagi.   W wieżach drzew, przyłbicach kamienia, w promykach światła słońca odbija się niczym w kryształowym lustrze pamięć tych dni i Ich. A tu ciągle cisza trwa, jak zaklęty w kamieniu czas. W tej najbardziej magicznej części wzgórza pośród alejek i kamieni pamięci – przechodniem byłem między Wami…”

Tym wstępem do artykułu o cmentarzu Orląt Lwowskich ( nadal jest w sprzedaży sklepu Fundacji Niepodległości, pismo historyczno – społeczne KWARTA nr 1(10)2014) chciałbym przenieść Czytelników w atmosferę tego miejsca. Zanim się tam znajdziemy, kilka słów; nie wszystkie fakty i wydarzenia mogą być opisane – wybaczcie, pewnie za kilka lat napiszę lub opowiem więcej, może nie ja… Z tym tekstem przyszło mi się zmierzyć po raz pierwszy już 19 grudnia, kończę go pisać 2 stycznia 2016 roku, po wielu poprawkach, zmianach i przemyśleniach, będąc w stanie emocjonalnym ducha, że ten tekst być może powinien pozostać w szufladzie biurka w przegródce „opublikować gdy autor definitywnie odwali kitę”. Pełna wersja tego tekstu już tam trafiła, czeka teraz na suplement w formie felietonu jednej osoby. Ech, widzę już, że ten tekst będzie pełen skrytych określeń „pewna osoba” „to właśnie ten człowiek” „to właśni Ci ludzie” , nie w smak mi to. Danego słowa się nie łamie. Zaczynajmy zatem opowieść:

Telefon dzwoni niczym oszalały, jest 21.45 16 grudnia 2015 roku- „lwy na orlętach, jutro montaż, wszystko zgodnie z planem, jutro oficjalny komunikat po zakończeniu montażu” - głośne moje huraaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa ! w odpowiedzi na słowa rozmówcy;   kilka miesięcy przygotowań i działań w ukryciu przemienia się w realne, zrealizowane zamierzenie. Nareszcie koniec z lawirowaniem, unikaniem tematu Lwowa i cmentarza Orląt Lwowskich. Kolejny fragment układanki, składajcie drodzy Czytelnicy te puzzle uważnie, Fundacja Dziedzictwa Kulturowego, z prezesem Michałem Laszczkowskim na czele, to nie tylko dzieło odbudowy Kolegiaty w Ołyce ale i inne programy, w tym remonty i konserwacja nagrobków na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie. To jest właśnie to najważniejsze ogniwo opisywanych zdarzeń. Nikt inny, a właśnie Oni, plus kilka mniejszych, lwowskich i polskich ogniw ( w tym i Fundacja Niepodległości) dołożyli swoją pracę i możliwości. 17 grudnia mimo wielu obowiązków kręcę się niecierpliwie po Lublinie. Wreszcie wieczór, na siłę kładę się spać, samochód zapakowany i gotowy pod domem, wstaję o 3 rano 18 grudnia 2015 roku i pomykam szybko w stronę granicy. Z głośników auta płyną nuty i słowa fundacyjnej płyty „Kto ty jesteś?” a potem Lecha Makowieckiego. Wiatr niemiłosiernie pomiata drzewami, właściwie gałęziami obdartymi z liści przez jesień i, chwilami, samochodem. Czerwonograd (do 1951 Krystynopol), to senne, niczym z lat 70 tych miasteczko w stylu naszego śląskiego górniczego miasta, w kolorach szarości, czerni, brązu i brudu niczym obraz bez ram w retro perspektywie. Pora zatankować pojazd i uzupełnić poziom kawy w organizmie. Znowu slalom specjalny wśród dziur na drodze, czasem wydają się nie mieć dna lub drugiego brzegu… Tym slalomem docieram do Żółkwi. Na pokłon hetmanowi brakuje czasu. Lwów wita mnie wąwozami rozkopanych ulic, prac remontowych, które miały się zakończyć w 2012 roku, przed mistrzostwami Europy w piłce nożnej. Objazdy, korki, zakazy wjazdu, w końcu docieram z drugiej strony cmentarza pod wejście boczne na cmentarz Orląt. Cały czas od ponad godziny pada drobny, dokuczliwy deszcz, prawie niewidoczny dla oczu, za to z niebywałą łatwości przemoczy mi ubranie, które jest wodoodporne. Idę, żwirową alejką w stronę Pomnika Chwały, tuż obok krawędzi łuku drogi stoi zaparkowany samochód tvp Rzeszów. Będę miał okazję porozmawiać z redaktor Beatą Wolańską, której materiał filmowy z listopada napędził nam trochę strachu o dekonspiracji powrotu lwów. To już przeszłość, rozmawiamy długo, wesoło i szczerze, mówię kilka słów do kamery. Nadal twierdzę, że lepiej się czuję po drugiej stronie, czyli za wizjerem aparatu fotograficznego lub kamery niźli przed obiektywem. No cóż, każdego szkoda ! Jeszcze kilka rozmów na miejscu. Telefon dzwoni raz po raz, potwierdzenie jutrzejszych spotkań, pierwsze raporty, Michał Laszczkowski utknął w Warszawie ze względu na obowiązki służbowe, łyczakowską listę obecności podpisuje przez telefon. Komu jak komu, ale jemu – można ! Zapada zmrok, po 5 godzinach na Orlętach żegnam się z tym miejsce i zaczynam poszukiwania noclegu. Lwów, w tym czasie zawsze jest pełen gości, trwają niezliczone zjazdy firmowe, kiermasz świąteczny, różne targi i spotkania podsumowujące miniony rok. Ostatecznie dopiero w Winnikach w dobrze znanym mi hotelu znajduję wolny pokój…

koniec części pierwszej

Dariusz Palusiński

Zobacz też zdjęcia i filmy

FE PL na jasne tlo 240

FUNDACJA NIEPODLEGŁOŚCI
ZOSTAŁA UHONOROWANA NAGRODĄ
XXV FORUM EKONOMICZNEGO
W KRYNICY

DLA ORGANIZACJI POZARZĄDOWEJ
EUROPY ŚRODKOWO-WSCHODNIEJ

(2014)



Logo sklep



Bohater NKD



GEH



rok zolnierzy wykletych

 

Logo RZT

 

300x600 tlo 

raze z ulraina logo3

YouTube logo full color

logoCK

Adam Plakat 1 proc 2016 FB 800x800

PROSIMY O WSPARCIE 1%
DLA CHOREGO DZIECKA
NASZYCH PRZYJACIÓŁ
KRS: 0000037904
CEL: 14622 ADAM WACHOWICZ

Dzięki za pomoc!
Może się przydamy dziecku...