Wołyńska rebelia. Zaproszenie na wystawę

Kiedy pierwszy raz ruszaliśmy na Wołyń w 2008 roku nawet przez chwilę nie pomyślałem, że nie wrócimy już stamtąd nigdy. Że Wołyń zatrudni nas na Zawsze w służbie Przeszłości. Od tamtej wyprawy minęło blisko sześć lat, a my rokrocznie wyprawiamy się latem na wołyński szlak. Ostrówki, Zasmyki, Rymacze, Binduga, Turzysk, Kowel, Kupiczów, Przebraże, Koszyszcze, Kostiuchnówka, Wołczeck, Jankowce, Luboml, Kisielin…Kilkanaście cmentarzy, kilkanaście dni, kilkadziesiąt osób, blisko 2 500 kilometrów śladami polskości tych ziem. Wymowne?

Być może, ale tak naprawdę liczy się tylko ten ,,uścisk dłoni w sztafecie mijających pokoleń”, który wymieniamy z wielkimi duchami naszej Przeszłości…

Zapraszamy na coroczną wystawę wołyńską poświęconą naszym działaniom w roku 2013. Motywem przewodnim tegorocznej ekspozycji będzie historia starej, polskiej wsi Zasmyki. Otwarcie wystawy odbędzie się 24 kwietnia o godz. 16 30 w świetlicy Środowiskowego Hufca Pracy przy ul. Łabędziej 16.

Poniżej zamieszczamy fragment wspomnień z prac na zasmyckim cmentarzu w roku 2012. Być może przybliży to Państwu wysiłek młodych ludzi i towarzyszących im wolontariuszy, którzy swój wolny czas poświęcają na porządkowanie zapomnianych polskich nekropoli na Wołyniu.

Osadnicy, którzy kolonizowali zasmycką ziemię pochodzili z różnych regionów Polski. Swoją konkwistę rozpoczęli gdzieś w pierwszej połowie XIX wieku. Nazwa wsi, pierwotnie brzmiała Przesmyki i wzięła się stąd, że koloniści karczując las, w pierwszej kolejności wyrąbywali ścieżki między swoimi gospodarstwami by nieść sobie pomoc i utrzymywać dobrosąsiedzkie kontakty. Powstała w wyniku tej ekspansji sieć dróżek i korytarzy stworzyła w leśnym krajobrazie owe tytularne przesmyki. Dziś Zasmyki to miejsce legendarne i magiczne na mapie polskiego Wołynia. Czytając opowieść Leona Karłowicza (,,Zasmyki były naszym domem”) niezmiennie wracało do mnie skojarzenie z wielką, światową literaturą autorstwa Gabriela Garcii Marqueza (,,Sto lat samotności”). Ta powieść była przykładem tzw. realizmu magicznego na literackiej mapie ówczesnej prozy, a dzieje rodu Buendia na tle miasteczka Macondo paradnym marszem zapomnianych pokoleń. Czymże pozostały Zasmyki w świadomości autora? Kliszami pamięci, które przywracają teraźniejszości Przeszłość. Dla dzisiejszych pokoleń już zupełnie magiczną, z jej wspólnotowymi rytuałami (szarwark, półpoście, wspólne przędzenie lnu, kolędowanie i zbiorowe czytanie książek, ale także budowa kościoła czy szkoły), które mogą wydać się równie baśniowe jak literackie fotografie Macondo (lewitacje i wniebowstąpienia bohaterów, produkcja złotych rybek czy padający bez mała pięć lat deszcz).

Na cmentarzu w Zasmykach od lat jest dużo pracy; koszenie trawy, grabienie liści, wycinanie suchych gałęzi, czyszczenie pomników, malowanie kwater żołnierzy 27 Wołyńskiej Dywizji ( a jest ich tutaj około 80), plewienie grobów ofiar rzezi wołyńskich z Radowicz, Lityna oraz pomordowanych w Radomlu. A na te wszystkie prace mamy zwykle co roku jeden zaledwie dzień. Dlatego praca w Zasmykach wymaga dużo bardziej sprawniejszej organizacji niż na innych cmentarzach. Szczególnie przy porządkowaniu kwater żołnierskich, do których podchodzimy wyspecjalizowanymi sekcjami. Pierwsza grupa uzbrojona w druciane szczotki i szpachelki gruntownie czyści cokoły i krzyże wojskowych kwater, w drugim rzucie pracują osoby wyposażone w gracki i motyki, których zadaniem jest plewienie chwastów przez rok gęsto porastających żołnierskie groby. Zadaniem trzeciej sekcji jest dokładne omiecenie kwater przygotowanych w ten sposób do malowania. Ci którzy zaczynali pracę jako pierwsza grupa kończą pierwsi swój etap pracy, ale już za chwilę mieszają farbę i ruszają do malowania. W międzyczasie musi być także wykoszona i zagrabiona pomiędzy żołnierskimi grobami trawa. Wszystkie te prace wymagają sprawnej synchronizacji wszystkich pracujących w tym sektorze cmentarza, nie można bowiem dopuścić do sytuacji, że malowany jest nie oczyszczony z pyłu grób lub świeżo pomalowany krzyż kurzy się w wyniku koszenia w pobliżu trawy. Doświadczenie nabyte w poprzednich latach zawsze procentuje. Kwatery żołnierzy 27 Dywizji zostaną oczyszczone i pomalowane. Leżą tu m.in. żołnierze Władysława Czermińskiego, legendarnego ,,Jastrzębia”, który rozkazem inspektora kowelskiego rejonu AK, mjra J. Szatowskiego ,,Kowala” przybył do Zasmyk w lipcu 1943 roku by organizować tu polską samoobronę.

Po przerwie na obiad wracamy jeszcze na chwilę do pracy. Wynosimy skoszoną trawę poza obręb cmentarza i dokańczamy czyszczenie cywilnych nagrobków. Na koniec odmawiamy krótką modlitwę i zapalamy znicze. Przy polowym ołtarzu usytuowanym w centralnej części cmentarza zaśpiewamy jeszcze Rotę. I tradycyjnie też zrobimy sobie pamiątkowe, grupowe zdjęcie. Dzień powoli chyli się ku końcowi . Korony starych sosen przepuszczają tylko nieliczne promienie zachodzącego słońca i efekt jest taki jak w micie węgielnym Zasmyk: na powierzchni cmentarza wykwitają jasne plamy tworzące coś na kształt przesmyków pomiędzy miejscami zacienionymi patyną gasnącego dnia. O tej porze zawsze najlepiej wychodzą robione na cmentarzu fotografie…

Jacek Bury / Fundacja Niepodległości

FE PL na jasne tlo 240

FUNDACJA NIEPODLEGŁOŚCI
ZOSTAŁA UHONOROWANA NAGRODĄ
XXV FORUM EKONOMICZNEGO
W KRYNICY

DLA ORGANIZACJI POZARZĄDOWEJ
EUROPY ŚRODKOWO-WSCHODNIEJ

(2014)



Logo sklep



Nagroda Prezydenta RP 200



GEH



Bohater NKD



rok zolnierzy wykletych

 

Logo RZT

 

300x600 tlo 

raze z ulraina logo3

YouTube logo full color

logoCK

Adam Plakat 1 proc 2018 FB 300x300

PROSIMY O WSPARCIE 1%
DLA CHOREGO DZIECKA
NASZYCH PRZYJACIÓŁ
KRS: 0000037904
CEL: 14622 ADAM WACHOWICZ

Dzięki za pomoc!
Może się przydamy dziecku...