Wstępniak nowego numeru "Kwarty" (3/12/2014)

Piotr Gawryszczak
Akcja „Burza” jedno z wielu polskich powstań

W Roku Żołnierzy Tułaczy obchodzimy 70. rocznice wielkich wydarzeń z końca II wojny światowej. Po wielkim zwycięstwie 2 Korpusu Polskiego na wzgórzach otaczających klasztor na Monte Cassino w maju 1944 r., przyszedł czas powstania w Kraju, w najbardziej dogodnym momencie, podczas wycofywania się wojsk niemieckich pod naporem Armii Czerwonej.
Do jawnej walki z niemieckim okupantem przystąpiła tworzona od początku wojny polska armia podziemna – Armia Krajowa. Jako pierwsza weszła do akcji 27. Wołyńska Dywizja Piechoty AK, która rozpoczęła walki na Wołyniu już w marcu tego roku. Około 7 tysięcy żołnierzy zgrupowanych na terenie od Turii po Bug wspierało nacierające dywizje sowieckie. Wspólne walki zakończyły się w kwietniu, gdy Niemcy kontruderzeniem wyrzucili sowietów za Turię, a polską dywizję okrążyli w lasach mosurskich. Szczęśliwie 27 WDP AK przerwała się z okrążenia pod Rymaczami, jednak pozostawiła wielu poległych i rannych (w tym zabitego niedaleko Zamłynia dowódcę płk. „Oliwę”). W maju – czyli wtedy, gdy żołnierze gen. Andersa zdobywali umocnienia Monte Cassino – obrońcy Wołynia znów zostali okrążeni przez Niemców, tym razem w lasach Szackich. Kolejny raz wyrwali się z „kotła”. Część dywizji dotarła nad Prypeć, tam gdzie przebiegał front sowiecko-niemiecki i podczas próby przeprawienia się przez rzekę od kul zarówno Niemców, jak i sowietów zginęło wielu spośród ratujących się żołnierzy. Zasadnicza część Dywizji w czerwcu przeprawiła się przez Bug w okolicach Kodnia i przeszła na Lubelszczyznę. W lipcu jej oddziały wyzwoliły m.in. Kock, Firlej, Kamionkę, Kozłówkę i Lubartów, jednak 25 lipca zostały rozbrojone przez „sojuszników naszych sojuszników” w Skrobowie. Była to najdłużej walcząca zwarta jednostka wojskowa Polskiego Państwa Podziemnego.
Zanim jednak rozpoczęła się akcja „Burza” na Lubelszczyźnie, do walki weszły Brygady Wileńskiej i Nowogródzkiej AK, realizujące plany operacji „Ostra Brama”, czyli opanowania Wilna. Atak oddziałów partyzanckich na silnie umocnione pozycje niemieckie w mieście nie przyniósł zakładanych efektów. Zwycięstwo polskich i sowieckich wojsk okupione było śmiercią wielu żołnierzy. Pisze o tym w bieżącej „Kwarcie” dr hab. P. Niwiński, stawiając pytanie czy zatem nie lepszym rozwiązaniem było rozpoczęte w Warszawie 1 sierpnia powstanie tamtejszego garnizonu AK.
Należy również pamiętać wysiłek zbrojny w jej ramach poniesiony przez żołnierzy AK w Małopolsce Wschodniej od Stanisławowa po Lwów, a także walki oddziałów podokręgu Rzeszów i żołnierzy struktur kielecko-radomskich. Armia Krajowa na Białostocczyźnie także zadawała straty siłom niemieckim, a przedzierające się spod Wilna siły AK zdołały jeszcze przedostać się do Warszawy lub tylko do Puszczy Kampinoskiej.
Powstanie warszawskie było kulminacją akcji „Burza”. Miało ono zupełnie specyficzny charakter. Formowanie oddziałów miało miejsce na podwórkach i placach stolicy, a nie – jak w przypadku wschodniej Polski - w puszczach i lasach. Żołnierze garnizonu stołecznego „z marszu” wchodzili do akcji. Zajmowali obiekty ważne z punktu widzenia prowadzenia walk z Niemcami. Siła tego uderzenia była tak wielka, że „świat w zdumieniu zastygł”. Zastygł szczególnie towarzysz Stalin, który nakazał wstrzymać „ruch maszyny”, ruch swoich wojsk docierających na początku powstania na obrzeża Warszawy. Lecz „ruski czołg nie będzie walczył za Polaków, bo ruski czołg zaczekać ma, by ich wybito” – jak celnie wyśpiewał Jacek Kaczmarski. Osamotnionych powstańców bezlitośnie mordowali Niemcy, a w tym samym czasie „wyzwoliciele” wschodniej Polski „ładowali” do więzień, obozów koncentracyjnych i wagonów towarowych jadących na wschód najwierniejszych z wiernych. Tych, którzy przed chwilą przelewali swą krew, wspierając oddziały sowieckie nacierające na Niemców. Kilka dni później wypełnione polskimi jeńcami transporty znów ruszyły na wschód. Jeszcze jedna tułaczka – nie ostatnia – narodu polskiego. I tylko te wierzby, co się „rozszumiały” przenosiły echa rzewnej pieśni chłopca z lasu, o tym, że „dziś do ciebie przyjść nie mogę, zaraz idę w nocy mrok. Nie wyglądaj za mną oknem, w mgle utonie próżno wzrok. Po cóż ci kochanie wiedzieć, że do lasu idę spać, dłużej tu nie mogę siedzieć, na mnie czeka leśna brać”.
Ta „leśna brać” i to „leśne braterstwo” zobowiązywało. Czasami do trwania w oporze przez wiele lat, tak jak ostatni z Wyklętych, Bohater Niezłomny – sierż. Józef Franczak ps. Laluś. Bardzo wielu z nich, na tajgach sybiru, w więzieniach i obozach bezpieki, w lesie i chłopskiej chacie jak Danusia Siedzikówna ps. Inka mogło stwierdzić, że „zachowali się jak trzeba”. Dla nas.
dr Piotr Gawryszczak
Redaktor Naczelny

FE PL na jasne tlo 240

FUNDACJA NIEPODLEGŁOŚCI
ZOSTAŁA UHONOROWANA NAGRODĄ
XXV FORUM EKONOMICZNEGO
W KRYNICY

DLA ORGANIZACJI POZARZĄDOWEJ
EUROPY ŚRODKOWO-WSCHODNIEJ

(2014)



Logo sklep



Bohater NKD



GEH



rok zolnierzy wykletych

 

Logo RZT

 

300x600 tlo 

raze z ulraina logo3

YouTube logo full color

logoCK

Adam Plakat 1 proc 2016 FB 800x800

PROSIMY O WSPARCIE 1%
DLA CHOREGO DZIECKA
NASZYCH PRZYJACIÓŁ
KRS: 0000037904
CEL: 14622 ADAM WACHOWICZ

Dzięki za pomoc!
Może się przydamy dziecku...